Zgromadzenie Córek Maryi Niepokalanej

Formularz logowania

Strefa użytkownika

Nie pamiętasz hasła? Kliknij
Chcesz stworzyć konto? Kliknij

12. rocznica śmierci s. Urszuli Napierskiej

Gdańska wspólnota sióstr niepokalanek 3 listopada 2013 r. przeżywała 12. rocznicę śmierci s. Urszuli Napierskiej. Na tę okoliczność siostry i zgromadzeni goście o godz. 16.00 przeżywali uroczystą Eucharystię o potrzebne łaski i światło Ducha Świętego w rozpoczynającym się procesie beatyfikacyjnym.

Przewodniczył tej modlitwie Ks. Prałat Włodzimierz Zduński, proboszcz z Jelitkowa. Ksiądz Włodzimierz był długoletnim spowiednikiem s. Urszuli. W gronie zaproszonych gości byli: s. Ewelina Kodrzycka Pasterka z Poznania, s. Salezja Molik Betanka z Gdańska, Danuta Bąk – świadek stygmatów s. Urszuli, Grażyna i Ryszard Kodrzyccy z Chwaszczyna, Daniela Staniszewska i Maria Tatarczuk z Przeróbki, Małgorzata i Bogdan Handzel z Gdańska Przymorza oraz Teresa i Grzegorz Gradolewscy z Nowego Portu.

We wprowadzeniu do Mszy św. ksiądz Zduński zaznaczył, że s. Urszula uczy nas szukania prawdy i zadośćuczynienia. Podkreślił, że zawsze bardzo prosto mówiła prawdę. Dlatego, że tak prosto mówiła, to ta prawda była wyrazista. I dalej mówił: "Ona, pamiętam, a przecież tak długo ją znałem, nie pamiętam, żeby była w swym działaniu niesprawiedliwa. Za każdym razem, nawet kosztem często siebie, była sprawiedliwa. Tego nas uczyła, tak jak uczy dzisiaj nas Zacheusz. Dlatego mówimy: Panie Jezu, jeżeli taka Twoja wola, tutaj stosujemy łacińską zasadę: Vox populi, vox Dei. Głos nasz jest taki, bardzo wyrazisty. Chcielibyśmy ją mieć na ołtarzu. A jaki jest Twój Panie głos? Pomóż nam, by ona została wyniesiona na ołtarze".

W okolicznościowym kazaniu ksiądz Włodzimierz powiedział: "Ja często powołuję się na to, co widziałem patrząc na nią, co słyszałem, gdy ona do mnie mówiła. Często się na to powołuję, bo to była taka powiedziałbym teologalna mądrość. Jeżeli mówię o mądrości teologalnej, to mówię o tej mądrości integralnej, pełnej, kompletnej mądrości, która nie tylko zatrzymywała się na rzeczywistości widzialnej, dotykalnej, ale ona z tą całą mądrością przenosiła się w całą transcedencję. I tam ze względu na nią pojawiały się jej ślady, czyli to jej bogactwo, ta jej bogata osobowość, która z przekonaniem mówiła o tym co przeżywa i dlaczego tak żyje. Prawdą jest, że Pan Bóg dał jej takie zadanie i dar. Nie wiem, co zaznaczyć jako pierwsze; bo zadanie, to jest cierpienie, a dar, to pewność. Ona miała taką pewność tego, co mówiła. To tak, jakby się z nią rozmawiało, to cała eschatologia, soteriologia była tak bardzo bliska".

Po Mszy św. była agapa, taka jak za życia s. Urszuli w jej mieszkaniu w falowcu. W tym czasie zebrani dzielili się świadectwami o s. Urszuli. S. Danuta przygotowała okolicznościowe foldery na 12. rocznicę śmierci, wykorzystując artykuł Matki Generalnej Agaty Mirek, który ukazał się w PASTORES. Na pamiątkę zebrani otrzymali także gdańską Miserikordynę, która zaraz podziałała, jak prawdziwe lekarstwo. Wszyscy czekali na godzinę 19.15 tj. godzinę śmierci s. Urszuli. S. Ewelina Pasterka poprowadziła modlitwy, rozpoczynając od Koronki do Miłosierdzia Bożego, którą odmawiano również podczas odejścia Siostry Urszuli do Domu Ojca. I tu przydała się Miserikordyna, którą wszyscy mieli przy sobie. Był to znak, że Boża Miłość nie ma końca. Potem jeszcze długo rozmawiano o Siostrze i jej wielkim wpływie na tych, którzy do niej przychodzili i którym ona ciągle pomagała, umacniając na duchu i zachęcając do dobrego życia. Wszyscy, którzy mieli okazję ją poznać, szczerze czekają na jej wyniesienie do chwały ołtarzy.


Tekst s. Danuta Pedrycz

Zachęcamy do lektury pozostałych artykułów